Copywriter: co włożyć do portfolio, jak się nic nie ma?

Na odwieczny krąg narodzin, życia i śmierci, składają się też pomniejsze cykle, a wśrod nich taki:

Chcesz zacząć pracować jako copywriter.

Nie zaczynasz, bo „nic nie masz w portfolio”.

Rok później: Chcesz zacząć pracować jako copywriter.

Ale znów… o nie! Nadal nic nie masz w portfolio!

Więc nie zaczynasz.

Rok później…

Naszym nadrzędnym celem w świecie idealnym jest wyzwolić się z cyklu narodzin i śmierci, ale póki to pozostaje marzeniem, na razie przynajmniej skończmy z tym zaklętym kręgiem braku odpowiednich rzeczy w portfolio.

Na początek kilka faktów, z których nie każdy zdaje sobie sprawę:

  • gdy zgłaszasz się do pracy jako freelance copywriter, to w mailu i tak nie ma miejsca, by w nieskończoność wymieniać publikacje, dla których się pisało. 2-3 na początek wystarczą.
  • Gdy proszą o załączenie przykładów prac, i tak nie chcą więcej, niż 2-3 przykłady. Jak czasem się nie mogę zdecydować i daję 9, to efekt wcale nie jest lepszy – nikt nie ma czasu tego czytać.
  • Nie myśl w ten sposób:

Mój boże, mam tylko artykuł na własnego bloga i opis produktu do sklepiku kolegi. To żałosne. Nigdzie mnie nie przyjmą 😦

Czasem temu, kto Cię potencjalnie zatrudni, wystarczy, że pisałeś już coś podobnego do tego, czego on akurat potrzebuje.

Czyli: Twój wpis na bloga daje mu wskazówkę, że możesz zdjąć z niego ciężar prowadzenia bloga firmowego. Opis do sklepiku kolegi być może wystarczy, by stworzyć opisy do większego… a potem jeszcze większego sklepu.

Przecież nikt nie zaczynał z pełnym portfolio!

Dlatego nie ma sensu czekać w nieskończoność, aż portfolio samo zmaterializuje się z powietrza. Zamiast tego możesz je szybko zapełnić w trzech prostych krokach:

  • znajdź fajną organizację pozarządową czy charytatywną, która robi to, co całym sercem popierasz. Napisz dla nich za darmo, a następnie dołącz printscreen, zdjęcie, link lub plik .doc do swojego nowego portfolio.
  • Zapytaj znajomych, czy nie pomóc im czegoś napisać na stronę ich debiutującego przedszkola, kwiaciarni, firmy księgowej. Następnie dołącz printscreen, zdjęcie, link lub plik .doc do swojego nowego portfolio.
  • Pisz własny blog, a jeśli Ci się nie chce, to pisz długie, ciekawe posty na Instagramie (niektórzy copywriterzy żyją tylko z tego). Następnie dołącz printscreen, zdjęcie, link lub plik .doc do swojego nowego portfolio.

Jak widzisz, tylko dzięki tym krokom masz już pierwsze trzy rzeczy w swoim portfolio.

Skompletowanie tych zadań zajmuje ze trzy tygodnie.

Co ważne, pokazujesz przy okazji różnorodność – tu własny blog, tu organizacja pozarządowa, a tam firma.

Jeśli prowadzisz swój blog i masz na nim z sześć postów, przy okazji dajesz sygnał, że nie jesteś nieprzewidywalnym szaleńcem, bo umiesz planować wprzód i się wywiązać. To ważne.

Jeśli to mało, to poniżej jeszcze kilka pomysłów:

  • wybierz sobie fajną firmę w granicach Twoich możliwości (nie Microsoft) i napisz ciekawy tekst próbny na 3000 znaków. Zgłoś się do tej firmy. Będą pod wrażeniem, że to specjalnie dla nich. Może Cię zatrudnią. Jak nie, to włóż sobie ten tekst próbny do portfolio.
  • Możesz ostrożnie spróbować pracy przez serwisy typu Giełda Tekstów czy Good Content. Ogolnie nie warto, ale spróbuj i napisz na początek szybko parę krótkich rzeczy. Po kilku tygodniach sprawdź sobie w Google, czy te teksty gdzieś się pojawiły. Następnie dołącz printscreen, zdjęcie, link lub plik .doc do swojego nowego portfolio.
  • Być może należysz do klubu sportowego, organizacji hobbystów, ruchu, związku czy też masz gdzieś blisko siebie gazetkę osiedlową czy szkolną albo portal branżowy. Zgłoś się z ciekawym tematem lub napisz relację z zawodów, spotkania czy też zlotu. Następnie dołącz printscreen, zdjęcie, link lub plik .doc do swojego nowego portfolio.
  • Dokładnie przyjrzyj się wszystkim plikom .doc, które masz na dysku. O ile nie zacząłeś wczoraj, to może się okazać, że już coś kiedyś pisałeś, ale zapomniałeś (opowiadania na konkurs w liceum, coś dla kogoś ze znajomych, teksty próbne itp.). Sprawdź, czy żadna z tych rzeczy się nie nadaje (może się nadaje po poprawkach?). Jeśli coś już pisałeś dla kogoś, wklej fragmenty w wyszukiwarkę Google lub program do sprawdzania plagiatu i zobacz, jakie były dalsze losy tych tekstów. Wśród moich pierwszych zleceń byly artykuły dla papierowego pisma „Praca za granicą”. Gdy parę lat później sprawdzałam, okazało się, że niektóre z nich na zasadach jakiegoś partnerstwa czy przedruku trafiły na serwisy Wp, Bankier.pl czy Interia. Nie omieszkalam załączyć linków do portfolio.

Po przejściu powyższych kroków możesz już śmiało iść w świat i szukać kolejnych zleceń, które z czasem będziesz sobie dokładać do swojego pięknego portfolio profesjonalnego copywritera, którym przecież już jesteś.

2 komentarze Dodaj własny

  1. Dawno Ciebie nie było

    Polubienie

  2. udajesie pisze:

    byłam cały czas, może tego nie okazywałam 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s