Norbulinka to jedno z tych miejsc, które są oddalone od Dharamsali o może 15 kilometrów a przez wiele miesięcy nie miałam czasu go odwiedzić. Ale teraz się to na szczęście zmieniło.
Ogólnie jest to instytut tybetańskiej sztuki. Chodzi o to, że Norbulinka w Tybecie a dokładniej w Lhasie to letni pałac Dalaj Lamy. Niestety Chińczycy go zniszczyli (teraz się obudzili i 60 lat później go odbudowują, ale to to nigdy nie jest to samo…). Postanowiono go odbudować na uchodźstwie, z tym że łącząc to z głębszym celem, jakim jest zachowanie tybetańskiej sztuki w jej najbardziej charakterystycznych i trudnych do nauczenia się formach. Tak więc w Norbulince…

…jest pracownia metalurgiczna. Mówiąc szczerze zawsze sobie to jakoś bardziej romantycznie wyobrażałam. W jednym pokoju były dwa palniki gazowe i coś co wyglądało jak brudne palenisko i usmarowana sadzą ziemia i to chyba było centrum wydarzeń…


Jest też kawiarnia w której jest kiepskie jedzenie i drogo a także sklep, w którym ceny są nieprawdopodobne. Np. thanka kosztuje ok. 50 000 rupii – najtańsza!
Jest też bardzo zmyślny młynek wodno-modlitewny.

Jedna odpowiedź na “Instytut Tybetański Norbulinka”
[…] mam na myśli z oczywistych powodów również a’la tybetańskie produkowane w Bhutanie i w koloniach tybetańskich w Indiach i Nepalu. Chodzi o ten sam styl […]